Pospolitus

13 maja 2019

Pospolitus

Zmęczony kulturą wyższą
Jak ośmiogodzinną pracą
Przenikaniem przez błonę inteligencji
Myśli trudnych
Zbyt trudnych jak origami
By umysłem pojąć logikę skutków
Mocząc usta w miąższu deserów
Nasiąka słodyczą reklam
I chłonie je
Pije zachłannie kapilarami niedosytu skóry
Pospolitus
Poddaje się dobroczynnej chłoście komercji
Mikrourazy ciała przykrywa biżuterią
A one popłakują cichutko z potrzeby gojenia się
W samotności
Telefoniczne kakofonie zakłócają szum morza
Niepocieszonego ignorancją natury
Pospolitus nic sobie z tego nie czyni
Koi go szum szeleszczących banknotów
Relaksuje się w transie spożywania
Na plecach nosi życiowe trofeum
Tatuaż dyplomu od przełożonych
Nie bywa samotny
Przynależąc do grupy Pospolitus
Zadeklarował moralną pustkę
Udaje że bywa
Człowiekiem
Quo vadis?

„Szept i przestrzeń” Warszawa 2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.